Cytat: W tym "chyba" tkwi mój problem jako zainteresowanego tematem.Polskojęzycznej literatury prawie nie ma, ja zaraziłem się tematem czytając książkę p.Perepeczki " O panowanie na Morzu Śródziemnym"("Morze Śródziemne w ogniu" wydane w latach 90-tych to ta sama książka).Obiecywałem sobie, że jak wyjdzie coś w temacie to nie odpuszczę i tak czekam już ponad 20 lat....Coś musieli kombinować, chociaż strategia musiała być tworzona ad hoc, bo dopiero nagły upadek Francji otworzył przed nimi nowe perspektywy.A propos ciekawi mnie jak oceniacie szanse Włochów z Francuzami przy założeniu braku brytyjskiego wsparcia?Fajny temat na Orła Morskiego nawiasem mówiąc.
Myślę, że obie śródziemnomorskie strony (Francja i Włochy) opierały swe działania na doświadczeniach z I Wojny czyli z walk z KuK Kriegsmarine.
Zatem głównie działania szybkich sił lekkich, nakierowane na dywersję na wybrzeża, no i oczywiście działania na śródziemnomorskich komunikacjach - obydwie strony przeciez musiały jeździć na południe do kolonii.
Pierwsza francuska operacja własnie miała takei znaczenie - kilka krążowników ciężkich ostrzelało przemysł w Ligurii.
Do takich działań obydwie strony konstruowały i budowały odpowiednie okręty (głównie siły lekkie mogące utrzymywać wielkie szybkości, choć włoskie crocciatori legeri typów Condottieri I - IV zdecydowanie były udawane jeśli chodzi o szybkość (Włosi pono robili różne myki, by okręty na próbach osiągały wielkie prędkości, a potem okazywało się, że ani prędkość, ani uzbrojenia ani pancerza - np. podczas prób nie zakładali p łyt pancerza burtowego, okrety ogólnie miały mniejszą wyporność, więc dymiły po 37-42 w - jak przyszło do normalnej walki, Bartolomeo Colleoni nie uciekł nominalnie o 5 w wolniejszemu Sydneyowi).
jeśli zaś chodzi o porównanie sił francuskich i włoskich w 1940 - obie strony nie posiadały jeszcze nowoczesnych, silnie opancerzonych superdrednotów.
Francuzi mieli okrety t. Dunkerque, które choć budowane do zwalczania niemieckich rajderów, na pewno dałyby sobie radę z włoskimi odgrzewanymi drednotami.
O francuskich starszych pancernikach nie ma co wspominać, włoskie okręty je zjadały na przystawkę.
Jeśli chodzi o krązowniki ciężkie, to 5:1 dla Włochów (4 okrety t. Zara plus 1 t. Bolzano przeciwko Algerie).
Z kriżnikami lehkimi odwrotnie - poza okrętami V grupy Condottieri (Garibaldi, Abruzzi) reszta przy francuskich krążownkach t. La Galissonniere top ledwie imitacja krążownika (kiepskie uzbrojenie, pancerz dobry na kule karabinowe).
Ten sam problem z niszczycielami - tu Francuzi bili Italiani na głowę.
Flota podwodna
Regia Marina była jedną z największych w Europie, za to jakość okretów była średnia a i chyba wyszkolenie załóg nierewelacyjne.
Jak dla mnie - remis, zwłaszcza że Francuzi, gdy jeszcze chcieli walczyć, pokazywali dobre wyszkolenie.